Agata
Manosa

Recenzja: Clinique – Even Better Clinical, serum do twarzy.

2011-10-11 - Agata Herbut

Na początku sierpnia pisałam Wam o serum marki Clinique, Even Better Clinical – miałam bliżej się z nim zapoznać i zdać Wam relację – i tak też uczynię!

„Formuła opracowana dermatologicznie, by zapewnić bezpieczne i komfortowe stosowanie. Potwierdzona poprawa kolorytu skóry w 53%.* Jest idealny dla skóry, która nie toleruje żadnych innych wieczornych zabiegów pielęgnacyjnych. Stosuj go spokojnie, długotrwale. W zaledwie 4 tygodnie ciesz się bardziej jednolitą, promienną karnacją, a po 12 tygodniach zauważysz widoczne zmniejszenie się ciemnych plamek, starczych plamek i śladów po trądziku.* Stosuj dwa razy dziennie. Nigdy nie zapominaj o filtrze przeciwsłonecznym.” (clinique.com.pl)

* Test kliniczny przeprowadzony na 100 kobietach przez 12 tygodni.

Bardzo higieniczne, eleganckie, minimalistyczne i niepozorne opakowanie kryje w sobie prawdziwego uzdrowiciela skóry. Moja cera jest przesuszona i zwykle bardzo zmęczona, momentami bez blasku i zaspana – to akurat uroki bycia mamą, postanowiłam, że marny jej obraz podratuję serum – stosowałam je na noc, aby mogło dobrze się wchłonąć i dać mi to, co najlepsze. Bardzo podoba mi się konsystencja produktu – nie jest ciężka i toporna – aplikuje się z przyjemnością i szybko się wchłania, nie pozostawiając lepkiego filmu. Po kilku tygodniach używania mogę napisać, że serum Clinique sprawiło, że mam jaśniejszą, wyglądającą zdrowiej i radośniej skórę (tak wiem, że stwierdzenie „radosna skóra” może brzmieć conajmniej dziwnie, ale dla mnie to określenie jest bardzo ważne – chciałabym, żeby moja twarz wyglądała właśnie radośnie i szczęśliwie:)). Twarz jest gładka i sprężysta, zniknęło napięcie, które czasami towarzyszyło mi rano.

Nie poddałam się do końca, temu co nakazuje producent: stosowanie dwa razy dziennie, u mnie stosowanie raz – na noc w zupełności wystarczyło, abym mogła Wam polecić ten kosmetyk. Pamiętajcie jednak, że kuracja nie przyniesie efektów w ciągu kilku dni – trzeba na nie troszkę poczekać, ale naprawdę warto! Jeśli macie przebarwienia i podobne problemy jak ja – w wolnej chwili zajrzyjcie do perfumerii i poproście o próbkę.


Skład serum: Water, Dimethicone, Isododecane, Cyclopentasiloxane, Polysilicone-11, Butylene Glycol, Ascorbyl Glucoside, Peg-10 Dimethicone, Turmeric Root Extract, Rice Bran Extract, Grapefruit Peel Extract, Barley Extract, Wheat Germ Extract, Birch Bark Extract, Cucumber Fruit Extract, Dimethoxytolyl Propylresorcinol, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Mulberry Root Extract, Trametes Versicolor Extract, Saccharomyces Lysate Extract, Yeast Extract, Peg-6, Tromethamine, Salicylic Acid, Polysorbate 20, Cholesterol, Isohexadecane, Propylene Glycol Dicaprate, Sunflower Seedcake, Caffeine, Tocopheryl Acetate, Acetyl Glucosamine, Simethicone, Glycyrrhetinic Acid, Polysorbate 80, Sodium Hyaluronate, Di-C12-18 Alkyl Dimonium Chloride, Sodium Rna, Squalane, Sodium Sulfite, Sodium Metabisulfite, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Ammonium Acryloyldimethyltaurate Vp/Copolymer, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Disodium Edta, Phenoxyethanol, Yellow 6, Yellow 5.