Agata
Manosa

Chloe, Love.

2011-11-11 - Agata Herbut

Miniatura zapachu Chloe, Love trafiła w moje ręce podczas zakupów. Bardzo rzadko opisuję zapachy używając próbki, ale tym razem zrobię wyjątek.


„Chloe Love to doskonała, pudrowa kompozycja, lekka i zmysłowa, z kwiatowymi nutami połączonymi z piżmem. Zapach stworzyli Louise Turner i Nathalie Gracia-Cetto.
Zapach otwierają orzeźwiające akcenty kwiatu pomarańczy z nutą różowego pieprzu. Serce zapachu to irys, któremu towarzyszą bez, hiacynt oraz heliotrop. W bazie odnajdziemy wyrafinowane akordy uzyskane dzięki połączeniu piżma i pudru ryżowego. To zapach jedyny w swoim rodzaju, to esencja emocji, zmysłowości, elegancji i luksusu z najwyższej półki…”



Nuta głowy: kwiat pomarańczy, różowy pieprz

Nuta serca: irys, bez, hiacynt, heliotrop
Nuta bazy: piżmo, puder ryżowy




W pierwszej chwili brutalnie przytłaczający i agresywny, jeśli jednak dzielnie wytrwamy tą chwilę – ukaże się nam zapach oplatający skórę, ciepły, zmysłowy, cudownie jesienno – zimowy. Nie jest to kompozycja, którą chciałabym pachnieć na codzień, zostawiłabym ją na specjalne okazje – kojarzy się z luksusem, przepychem, sławą – co może wydawać się dziwne, gdyż sama kompozycja nie jest skomplikowana. Nie czuję w niej zupełnie pomarańczy, a szkoda – bo wydaje mi się, że dodałaby rześkości i lekkości. Pudrowy dla mnie zupełnie nie jest – być może dlatego, że wyznacznikiem zawartości tej woni w zapachu są dla mnie maki Kenzo? Podsumowując – nie będzie to mój zapach, nie będę na niego polować i śnić o nim po nocach – z próbki skorzystałam i jak na razie – nie jest moją drugą skórą.