Agata
Manosa

Korres, Mandarin Lip Butter Stick w odcieniu Rose.

2011-12-23 - Agata Herbut

Nawilżające balsamy do ust to wielka nisza w mojej kosmetyczce – mam aż dwa, w tym jedno z którego nie jestem zadowolona. Zima nadeszła, mam coraz częściej spierzchnięte i bolące usta. Przeglądając gazety u fryzjera natknęłam się na wzmiankę o masełkach do ust marki Korres – wychwalano je pod niebiosa jako najlepszy specyfik do popękanych ust. Parę godzin później miałam je już w kieszeni… odporna na reklamy jednak nie jestem 🙂



Korres Natural Products to grecka marka naturalnych kosmetyków pielęgnacyjnych, której historia wiąże się 
z powstaniem pierwszej apteki homeopatycznej w Atenach. Pierwszym produktem stworzonym przez markę Korres był aromatyczny syrop ziołowy z miodem i anyżkiem. Inspiracją do stworzenia receptury stał się „rakomelon” – rozgrzewająca mikstura na bazie alkoholu i miodu, którą dziadek Georga Korresa przygotowywał 
w swoim rodzinnym mieście na wyspie Naxos. Od 1996 roku firma Korres Natural Products wykorzystuje 
w kosmetologii swoje bogate doświadczenie w produkcji leków homeopatycznych oraz wiedzę o korzystnych właściwościach naturalnych składników. Obecnie marka posiada w swoim portfolio szeroką linię naturalnych kosmetyków do pielęgnacji skóry i włosów, linię kosmetyków do makijażu, produkty przeciwsłoneczne oraz preparaty ziołowe.



Na dłoni:




I na ustach:



Masełko w sztyfcie, które chroni przed promieniowaniem słonecznym oraz natychmiast nawilża i wygładza usta. Masło Shea i wosk ze słonecznika głęboko odżywiają skórę ust i zapewniają długotrwałą ochronę, podczas gdy olejek z mandarynki intensywnie ją nawilża.

Produkt jest testowany dermatologicznie, nie zawiera parabenów, olejków mineralnych, silikonu, glikolu propylenowego, etanogoaminy. Zawartość naturalnych składników to 88 procent (wersja z SPF, wersja naturalna ma 99 procent). Moja wersja ma piękny malinowy kolor (mój ulubiony!) i na ustach prezentuje się rewelacyjnie, trzeba jednak uważać, aby nie zaszaleć z aplikacją – łatwo można się zapomnieć i „smarować” usta wyjeżdżając za linię – w przypadku bezbarwnych mazideł problemu nie będzie, tutaj jednak możemy wyglądać całkiem zabawnie 🙂 Jestem bardzo zadowolona z zakupu i gdyby nie fakt, że zużywam nawilżające pomadki ekstremalnie powoli skusiłabym się jeszcze na inny odcień.




Cena w Sephorze to 49 zł, ja skorzystałam z rabatu 20 % dla posiadaczek karty Sephora. Biorąc pod uwagę czas na jaki wystarcza mi tego typu produkt do ust (rok, dwa lata!) cenę uważam za całkiem przyjazną.