Agata
Manosa

Pielęgnacja cery wrażliwej i suchej – Stenders.

2012-03-02 - Agata Herbut

Ponad miesiąc temu pokazywałam Wam kosmetyki, które przywiozłam z romantycznego weekendu z Tomkiem w Warszawie 🙂 – był wśród nich zestaw organicznych kosmetyków marki Stenders. Cała seria nie zawiera parabenów, siarczanów, PEG, sztucznych barwników, sztucznych aromatów.

Kojąco-nawilżający tonik do twarzy ma za zadanie delikatnie oczyścić i zadbać o delikatną skórę, tak by odkryć jej prawdziwe piękno. Chabrowa woda kwiatowa oraz ekstrakty z aloesu i żeń-szenia odświeżą i nawilżą.



Pielęgnujący krem na dzień – zadba o Twoją skórę dzień po dniu, wygładzając zmarszczki, dodając jej miękkości i blasku. Masło shea oraz ekstrakt z kiełków pszenicy wygładzi, odnowi i doda wigoru zmęczonej skórze.



Płyn do demakijażu oczu – delikatnie usuwa makijaż, chroniąc każdą rzęsę, dbając o Twoje powieki i wrażliwą skórę wokół oczu. Chabrowa woda kwiatowa oraz ekstrakt z aloesu i bluszczu delikatnie koją, głęboko nawilżają skórę redukując obrzęk i wygładzając małe zmarszczki.



Nawilżający balsam pod oczy – jedwabisty balsam przywraca młodzieńczy blask Twoim oczom, wygładza i odżywia wrażliwą skórę wokół nich. Dzięki odpowiednim składnikom – masło shea, ekstrakt z aloesu, chabru i bluszczu – koi skórę, redukuję obrzęk, wygładza zmarszczki i głęboko nawilża.




Organicznej serii używam od ponad miesiąca więc myślę, że mogę już coś Wam o niej napisać. Bardzo przemawiają do mnie ascetycznie proste opakowania: białe, bez ozdobników, poręczne, wygodne, nie brudzące się. Każdy z nich posiada pompkę dzięki której możemy higienicznie stosować krem czy balsam. Wielką zaletą jest zapach – mi przypomina coś z dzieciństwa, problem w tym, że nie jestem w stanie sobie przypomnieć co – moja siostra również czuje „to coś” i także nie potrafi określić aromatu, niemniej jednak jest on bardzo przyjemny, lekko orzechowy, delikatnie słodki – nie jest nachalny, intensywny. Całej czwórki najlepiej używać jednocześnie – dzięki temu otrzyma zastrzyk prawdziwie naturalnej pielęgnacji i dobrych składników. Zauważyłam, że już pod dwóch – trzech tygodniach cera stała się miękka, nawilżona, moje suche skórki na nosie zniknęły, a schodząca czasami skóra pod oczami została ukojona. Widzę także, że produkty są bardzo wydajne – balsam pod oczy ma aż 30 ml więc na pewno wystarczy na conajmniej pół roku codziennego stosowania. Płyn do demakijażu dobrze radzi sobie z niewodoodpornymi tuszami, wodoodporne stanowią mały problem – należy zużyć przynajmniej 2 – 3 waciki nasączone kosmetykiem, aby dokładnie oczyścić rzęsy z mascary. Toniku używam rano, przed nałożeniem kremu – dla odświeżenia i przygotowania twarzy do dalszej pielęgnacji – nie zuważyłam wysuszenia czy nieprzyjemnego uczucie ściągnięcia, a po tego typu kosmetykach często niestety mi się to zdarza. Najbardziej przypadł mi do gustu krem na dzień – ma lekką, śmietankową konsystencję – jest wygodny w uzyciu, pięknie pachnie i jedno naciśnięcie pompki wystarczy na pokrycie kremem całej buzi. Będąc w Zamościu nie odczuwałam ściągnięcia po aplikacji, wchłaniał się momentalnie i nie zostawiał żadnego filmu – teraz, gdy jestem chwilowo pod Wrocławiem niestety po użyciu czuję lekkie ściągnięcie, ale wydaje mi się, że winą za to mogę obarczyć twardość wody – może w Zamościu mamy lepszą wodę?:) (wschód właśnie podpadł zachodowi;)). Przyznaję, że jestem zadowolona z całej serii i zaskoczona – to kolejna naturalna firma (wcześniej zachwycałam się serią Eternal Gold z Organique), która sprawiła prezent mojej cerze. Jestem pewna, że spróbuję jeszcze innych stendersowych łakoci jak tylko wrócimy do Wrocławia!

Jeśli będziecie przechodzić obok salonu Stendersa poproście o próbkę kosmetyków – myślę, że warto czasami sprawić swojej skórze prezent w postaci naturalnego, lekkiego zastrzyku witamin i nawilżenia.



Ceny:
Kojący tonik – 64,90 zł

Krem na dzień – 99 zł


Płyn do demakijau – 64,90 zł
Balsam pod oczy – 109 zł (ma aż 30 ml!)