Agata
Manosa

Najlepsze danie pod słońcem – moje pesto!

2012-04-24 - Agata Herbut

Straszyłam Was moimi kulinariami i stało się! Dzisiaj pokażę Wam jedno z naszych ulubionych dań, robię je bardzo często i modyfikuję na różne sposoby – mowa o pesto. Najprostszy i najsmaczniejszy posiłek – oliwa, parmezan, czosnek, orzechy (ja miałam akurat włoskie, ale zwykle używam pistacji) i dużo bazylii, sól, pieprz, blender. Ot, cały przepis – wszystko blendujemy (ja składniki dodaję na oko: mniej więcej 3/4 świeżej bazylii z doniczki, 1/3 kubka oliwy, 3 łyżeczki parmezanu, szczypta soli oraz pieprzu, trzy ząbki czosnku, kilka orzechów) i powstaje cudownie smaczna pasta, która może służyć jako „sos” (popełniam gafę tak pisząc?:)) do makaronu, pasta do świeżego chleba, dodatek do sałat i warzyw. Bardzo często do naszego pesto dodajemy suszone pomidory w zalewie oliwno – czosnkowej, które produkuje moja mama – niestety już się skończyły (Anka za dużo ich je, stanowczo!) więc musimy czekać na następną, powakacyjną turę. Z braku maminych pomidorków pokusiłam się o dodanie kupnych, ale nie zrobię tego więcej – suszone pomidorki Grażynki są po prostu niezastąpione i najlepsze pod słońcem!








Kilka razy zamiast bazylii używałam rucoli, a nawet zdarzyło mi się zwykłej sałaty – wówczas jednak trzeba dodać więcej przypraw, aby pesto nie było zbyt mdłe. Nie ma co udawać – ja uwielbiam, mogłabym jeść codziennie, pochłaniam spore ilości (tak, zjadłam cały talerz, który widzicie na zdjęciach) i restauracyjne wytwory nie mogą się równać z moim – niech się Tomek wypowie!:)




Pesto nie jest daniem dietetycznym niestety, ale przecież nie mogę się umartwiać prawda?:)