Agata
Manosa

Lush, Angels on Bare Skin – mój faworyt.

2012-05-12 - Agata Herbut


Długo czekałam na Angels on Bare Skin – miałam przeolbrzymią ochotę wypróbować czyszczący specyfik do twarzy ponieważ czytałam o nim wiele pozytywnych opinii! Miał trafić do mnie na począku kwietnia, ale nie udało się – z pomocą przybyła Ala, która kupiła mi roladkę i wysłała do rąk własnych (dziękuję kochana!). Co w niej tak nadzywczajnego?
Angels on Bare Skin to LUSHowską wersja bardzo drogiej, średniowiecznej recepty dbania o skórę. „Unikalne, drogie olejki eteryczne zostały sprowadzone do Europy przez krzyżowców którzy podbili Arabską medycynę; bardzo szybko zostały zakazane przez kościół przez swoja możliwość do zmieniania samopoczucia – diabelskie dzieło! W każdym razie, finałowy rezultat wynosił kosmetyk 1: kościół 0. Olejek różany i lawendowy zostały wynalezione po to żeby dokonywać wspaniałych rzeczy ze skórą (wizaz.pl)”








W jaki sposób używam czyścika? Odrywam kawałek masy, dodaję odrobinę ciepłej wody i rozprowadzam na twarzy (wszystko to robię na dłoni, nie potrzebuję dodatkowego pojemniczka czy miseczki) – przez chwilę masuję, zmywam wodą. Jakie są efekty? Cera wygląda na wypoczętą, odświeżoną i po prostu czystą! Dodatkowo jest wygładzona i bardzo miła w dotyku – prorokuję, że lushowska maseczka może stać się jedną z moich ulubionych (jedną – ponieważ niebawem opiszę Wam odkrycie roku – maseczkę algową z truskawkami – nic więcej nie zdradzę!). Oczywiście, że działa na moją wyobraźnię fakt, że Angels on Bare Skin jest vegańska, świeża i nie zawiera w sobie wszechobecnego syfu. Na kilku blogach czytałam, że minusem może być zapach specyfiku – owszem jest mocno lawendowo – ziołowy, nieco kolonialny, ale mi nie przeszkadza – mimo, że na co dzień wielbię słodycze i ulepki zapachowe. Wiem, że niebawem Lush ma otworzyć swój pierwszy polski salon więc może niebawem same będziecie mogły spróbować kosmetyków tej marki?





Za 100 gramowe opakowanie Angels On Bare Skin zapłaciłam ok. 30 złotych (Aliss kupowała w Anglii). W Niemczech kosztuje 10 Euro.




Skład: Ground Almond (Prunus Dulcis), Glycerine, Kaolin, Water (Aqua), Lavender Oil (Lavandula Augustifolia), Rose Absolute (Rosa Damascena), Chamomile Oil (Anthemis Nobilis), Tagetes Oil (Tagetes Minuta), Benzoin Resinoid (Styrax Benzoin), Lavender Flowers (Lavandula Augustifolia), *Limonene, *Linalool
* Occurs naturally in Essential Oils.