Agata
Manosa

Geeks | Anka.

2014-02-02 - Agata Herbut





Jestem:

Dramaturżką, krytyczką sztuki i recenzentką teatralną. Freelancerką. Współtwórczynią

wrocławskiego kolektywu artystycznyego IP Group. Piszę więcej i lepiej niż mówię. Chyba dlatego,

że zapisywałam wszystko, co działo się w moim i cudzym życiu od kiedy poszłam do pierwszej

klasy podstawówki: ile pszczół zaatakowało Macaulaya Culkina w filmie „Moja dziewczyna”,

dlaczego uciekłam z modlitwy różańcowej, co czuję do Leonardo DiCaprio oraz jak wyglądają

wiązania ciekłokrystaliczne. Myślę zdaniami i słowami. Czuję i przeżywam to, co mogę nazwać.

Z jednej strony lubię tworzyć teksty sama, bo panuję nad tym co tworzę, ale uwielbiam też

nieprzewidywalność teatru: praca w ekipie realizatorów i z aktorami to o niebo większe wyzwanie.

Poza tym to nie jest wcale takie proste zajmować komuś czas sobą.



Robię:



Piszę, czytam i rachuję. Piszę dla magazynów kulturalno-literackich i teatralnych, dla galerii i

muzeów, dla siebie, dla innych. Zamiast rozmawiać, wręczam listy. Ostatnio uciekam trochę od

komputera i coraz bardziej fascynują mnie oldschoolowe i manualne techniki zapisywania słów:

wracam do pióra, kaligrafii i pisania na maszynie (Continental z 1935 roku!). Razem z moim

chłopakiem wkręcamy się też w artbooki i D.I.Y: ja piszę pokaleczone składniowo bajki, do

których Fabien robi ilustracje i zszywa w książki (strona Fabiena).

W przyszłości chciałabym również zostać kucharką. Gotowanie daje mi hedonistyczną przyjemność

i za każdym razem kłonię się kuchence elektrycznej, dziękując jej za to, że istnieje, jak również

dziękując sobie za to, że nie piszę już doktoratu i mogę przez cały dzień gotować Bouillabaisse,

lepić trufle albo czytać Ignacego Karpowicza. Staram się zresztą dużo czytać – zgadzam się z Olgą

Tokarczuk, według której ludzie, którzy dużo czytają, mają większą empatię, bo identyfikują się z

jednym z bohaterów książki albo przynajmniej z nim podświadomie sympatyzują, dzięki czemu są

dużo wrażliwsi na innych. Dlatego w prezencie najczęściej kupuję dla znajomych książki. I wtedy

dopiero rachuję 🙂




Inspiruję się:


Ludźmi. Dużo podsłuchuję i kradnę słowa, bo wiem, że jak nie ukradnę, to przepadną. Inspiruję

się wszystkimi i wszystkim. Biografiami, pasjami i reakcjami, których nie rozumiem, tym, czego

nie umiem. Chciałabym mieć czipa prosto ze świata prosto do mózgu, ale może straciłabym całą

przyjemność poznawania. Grałam na akordeonie, tańczyłam flamenco, uczyłam się gruzińskiego,

zjeździłam stopem Europę i kawałek Azji, namiętnie piekłam chleby, zgłębiałam anarchizm

metodologiczny, szydełkowałam. Wszystkiego po trochu, nic do końca, ale wychodzi z tego ładny

pejzaż. Przy pisaniu i w pracy w teatrze im więcej inspiracji, tym lepiej: przy każdym spektaklu

i tekście przygotowuję ich mapę, która ma wskazać kierunki dalszych poszukiwań. To pozwala

zbudować pewien świat od samego początku, a najciekawsze jest to, że nigdy nie wiesz, dokąd cię

to stwarzanie doprowadzi.


Co robić żeby Twoja pasja stała się Twoim życiem?

Nie ma chyba innej możliwości. Pasja to taki pozytywny efekt uboczny myślenia – jakoś w

naturalny sposób eliminuje inne zainteresowania, domaga się pogłębiania, a w nagrodę bawi ucząc i

uczy bawiąc. Czasem trzeba zaryzykować i pamiętać, że nie da się mieć ciastka i zjeść ciastko.




Ankę i jej prace możecie znaleźć tutaj:


IP Group, Dwutygodnik.
A także w Notatniku Teatralnym i Chimerze.