Agata
Manosa

Denko vol.10 (lipiec).

2014-07-29 - Agata Herbut

Dziesiąte denko czyli jubileuszowe – znalazło się w nim kilka produktów bardzo dobrych, do których bardzo chętnie powrócę. Nie ma niestety ani jednego produktu z kolorówki, ale dzięki upałom i ciąży praktycznie nie używałam tego typu produktów w lipcu – stawiałam za to na pielęgnację twarzy i ciała zatem tego w lipcu jest najwięcej. Zaczynamy!






1. Kerastase, Densifique Kąpiel zagęszczająca z kwasem hialuronowym oraz maska do włosów – duet przeznaczony dla włosów cienkich i lekko przerzedzonych, wypadających.
Aktywne składniki to m.in. kwas hialuronowy. Produkty regenerują wnętrze włosa, pobudzają cebulki do wzrostu i intensywnie pielęgnują. Bardzo się polubiliśmy i chętnie powrócę jeszcze do linii Densifique.


2. Mary Kay, miętowy krem do stóp – niestety skończył się, bardzo niestety! Wspominałam o nim przy okazji tego posta – nic się nie zmieniło, nadal uwielbiam i pomagał mi przeżyć upały, naprawdę gorąco Wam polecam!




3. Greenland, Peeling do ciała wanilia z limetką – bazuje na drobnej soli w 100% pochodzącej z oceanu Atlantyckiego. Sprawia, iż skóra staje się niezwykle miękka i gładka. Zużyłam z wielką przyjemnością – czasami stosowałam solo, czasami dodawałam odrobinę żelu pod prysznic – wszystkie połączenia udane. Przyznam się szczerze, że wcześniej nie stosowałam w ten sposób peelingów, ale efekt bardzo mnie zadowolił więc do Greenlandu na pewno powrócę.



4. Sephora, Aqua de Rio żel pod prysznic – ładnie pachnący żel pod prysznic, wydajny, o odprężającym morskim kolorze – nie wyuszał, nie zrobił nic złego więc jestem z niego zadowolona.


5. Clinique, 7 Day Scrub – bardzo delikatny peeling do twarzy – dla mnie niestety zbyt delikatny. Wypróbowałam 30 ml opakowanie i wolę jednak produkty, które mają w sobie bardziej odczuwalne granulki. Dla bardzo wrażliwej skóry myślę, że będzie idealny.


6. Elamo, Oczyszczający piling do twarzy z zieloną glinką – mogłyście więcej przeczytać o produktach polskiej marki w niedawnym poście (tutaj).


7. Lush, Ocean Salt – mój ukochany peeling do twarzy, o nim także pisałam jakiś czas temu (tutaj). Najlepszy z najlepszych, ma super orzeźwiający zapach, o którym w czasie ciąży niemalże śniłam codziennie. To moje piąte pudełeczko i zaraz będę zamawiała kolejne.





8. Eisenberg, Pure White Krem na dzień oraz Krem na noc – obszerna recenzja obydwu produktów do odnalezienia tutaj.



9. La Mer, The Eye Concentrate (krem pod oczy) – „Maksymalnie skuteczny krem z hematytem – minerałem naładowanym magnetycznie – widocznie ogranicza cienie pod oczami, przebarwienia i nieregularności na powierzchni skóry. Eye Concentrate łagodzi wygląd drobnych linii i zmarszczek, a przy regularnym stosowaniu powoduje, że skóra wygląda zdrowiej, jest bardziej elastyczna i promienieje.” Ja zużyłam 5 ml próbkę, która wystarczyła mi mniej więcej na dwa tygodnie codziennego stosowania. Po pierwszym użyciu zauważyłam super nawilżenie, skóra momentalnie wchłaniała krem i stawała się ukojona – rewelacja. Niestety cena pełnowymiarowego opakowania odrobinę mniej (729 zł za 15 ml).





10. Aquolina, Viva Natura żel pod prysznic – przyjemny zapach, duża pojemność, nie wysuszał, nie uczulił – nie mam mu nic do zarzucenia. Czasami używałam jako płyn do kąpieli i w tej roli równie dobrze się sprawdzał. Aquolina aktualnie jest do kupienia w Douglasie.


11. Yves Rocher, Monoi de Tahiti żel pod prysznic i do włosów – zapach wakacji, a właściwie wspomnienie moich wakacji. Pięknie pachnący żel pod prysznic (cała linia tak pachnie!), nie wysuszał skóry, delikatnie ją perfumował. Bardzo, bardzo lubię!


12. Organique, Mydło organiczne w płynie z dynią – używamy do mycia rąk oraz do mycia Jagi – w tej drugiej roli sprawdza się świetnie – nie wysusza skóry małej, jest niemalże bez zapachu, delikatnie nawilża. Bardzo dobry produkt dostępny w 4 wersjach zapachowych. Mydło organiczne w płynie na bazie składników pochodzenia naturalnego, delikatnie myje, jednocześnie pielęgnując skórę. Wzbogacone zostało ekstraktem z dyni bogatym w witaminy, cukry i beta karoten, który nawilża, regeneruje skórę i zapobiega procesom starzenia.







13. Bielenda, Sexy Mama Kuracja na opuchnięte nogi oraz Kuracja przeciwko rozstępom – zacznę od nazwy – uważam ją za wielce nietrafioną, ale nie czepiam się, być może są Zwolenniczki. Krem do nóg w porównaniu z Mary Kay (wyżej) niestety wypada odrobinę gorzej – nie daje takiego efektu chłodzenia jak MK i odrobinę się lepi. Kuracja przeciwko rozstępom to trudny orzech do zgryzienia – jak każdy tego typu produkt – krem dobrze nawilżał i dawał wytchnienie rozciągniętej do granic możliwości skórze. Czy zapobiegł rozstępom? Nie wiem, jakieś mam, ale moim zdaniem to nieuniknione w ciąży.


14. Elancyl, Olejek do masażu dla kobiet w ciąży – kolejny produkt, który zużyłam w trakcie ciąży. Niesamowicie wydajny, bezzapachowy, dobrze nawilżał i pomagał skórze znieść rozciąganie. Dzięki niemu nie czułam żadnych swędzeń. Co do rozstępów – tak jak w przypadku Bielendy – moim zdaniem są niemalże nieuniknione więc nie zwracałam na to za bardzo uwagi – ważniejsze dla mnie było, aby produkty przynosiły ulgę wciąż rozciągającej się skórze. W tej roli sprawdził się super! Ah i jeszcze jeden plus – olejek nadaje się do całego ciała więc nie trzeba mieć oddzielnych produktów do pupy, oddzielnych do piersi i brzuszka.


15. dr Irena Eris, Peeling do ciała Wiśnia z Barbadosu – dzięki drobinkom złuszczając martwy naskórek intensywnie wygładza skórę, poprawiając mikrokrążenie. Wyciąg z Aceroli – wiśni z Barbados, owocu najbogatszego w witaminę C dostarczając optymalną dawkę energii, rewitalizuje skórę. Obecność odżywczego masła shea oraz masła kakaowego wpływa na nawilżenie skóry. Skóra staje się optymalnie nawilżona, jędrna, aksamitnie gładka i przyjemna w dotyku. Zużyłam z wielką przyjemnością!


16. Organique, Olej arganowy – organiczny olej z Ecocert wytwarzany w fabryce Marogani (Maroko) w sercu lasu drzew arganowych. Tłoczony na zimno, pozbawiony konserwantów zwany również „złotem Maroka” ze względu na swoje działanie jest najbardziej cenionym olejem na świecie. Zawiera bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin E i F, kwasu linolowego i fitosteroli, co czyni go skutecznym kosmetykiem do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Polecany szczególnie dla wymagającej i wrażliwej skóry jak również włosów i paznokci. Olej głęboko odżywia, nawilża i zmiękcza, chroni przed procesami starzenia, poprawia elastyczność, przez co również zapobiega powstawaniu rozstępów. Można używać na włosy, na ciało lub na ciepło w roli odżywki do paznokci i dłoni – u mnie sprawdził się w roli olejku do pielęgnacji ciążowej skóry, dodawałam go także do kremów nawilżających i masek.



Uf! To wszystko 🙂 A jak Wasze lipcowe zużycia? Znalazłyście w nich jakąś perełkę? A może znacie któryś z produktów o którym pisałam? Dajcie znać!