Agata
Manosa

Ikony: Marc Jacobs.

2014-11-03 - Agata Herbut

Na przedramionach wytatuowaną ma Elisabeth Taylor, czerwonego M&M’sa i

Spongeboba. Na łokciu – Cartmana z South Parku, a na plecach kadr z kultowego

horroru Poltergeist Tobe’a Hoppera (tego samego od „Teksańskiej masakry

piłą mechaniczną”). Na prawym nadgarstku – słowo: doskonały. Sam mówi, że

doskonałości nie da się osiągnąć. Że zawsze jest coś jeszcze do zrobienia. Może

dlatego co rano dwie godziny spędza na siłowni, wciera balsam w ciało, zjada

witaminy, pije suplementy. Kiedy chce opisać jak wyglądać mają jego ciuchy, używa

formuły: more fucked up. I wszystko jasne. Marc Jacobs – najmłodszy w historii

projektant nominowany do prestiżowej nagrody Perry Ellis Award for New Fashion

Talent.




Urodził się w 1963 roku w Nowym Jorku. Od małego opiekowała się nim babcia,

która nauczyła go jak robić na drutach. Przydało się. Kiedy w 1984 kończył studia w

najlepszej na świecie Parsons School of Design, sprzedał pierwszą w życiu kolekcję z

dyplomowego pokazu – królowały ręcznie dziergane swetry.

W 1997 roku został dyrektorem kreatywnym marki Louis Vouitton: ze znanej przede wszystkim

z torebek firmy o średnim rozmachu medialnym, w ciągu kilku lat stworzył świetnie prosperujący

dom mody. Top of the top. Zaangażował do tego między innymi Julie Verhoeven i japońskiego

Warhola, Takashi Murakami. W międzyczasie zaczął promować również własną markę: Marc

Jacobs. Szło coraz lepiej. Pewnie dlatego rok temu zdecydował się odejść od Vouittona i

zainwestować w siebie.

Jako pierwszy wypuścił tańszą linię ubrań – Marc by Marc Jacobs. W Nowym Jorku otworzył

księgarnię BOOKMARC, w której oprócz książek i albumów można kupić zaprojektowane przez

niego papeterie i notesy. Bawi się mediami, świetnie przewiduje trendy czy reakcje. I wykorzystuje

tę umiejętność nie tylko w celach marketingowych. Do swojej rozbieranej sesji reklamującej

antyrakową kampanię Protect The Skin You’re In zaangażował już Victorię Beckham, Ditę von

Teese i Miley Cyrus. Dochód ze sprzedaży przeznaczył na wsparcie osób z nowotworem skóry.

Pytany o to, co jest najlepsze na świecie, odpowiada, że spanie i palenie papierosów. No i kawa.

Choć bywało, że brał narkotyki i sporo pił. Mówi, że wtedy był wyższy, zabawniejszy, mądrzejszy

i fajniejszy. Być może. Ale teraz też nie jest najgorzej. Na ścianie jego gabinetu wisi obrazek z

kobietą, sprzedającą duszę diabłu za bilet na pokaz marki Marc Jacobs.




Ale Marc Jacobs to nie tylko moda. To także perfumy. Kto nie zna i nie wąchał biedronek,

stokrotek i kropek Jacobsa, palec do góry! No właśnie, wszyscy znają! Jego słodko-owocowa

Lola to silniejsza siostra mniej inwazyjnej, poziomkowo-magnoliowej Oh, Loli! Daisy Dream jest

lekką, jaśminowo-gruszkową kompozycją z nutą wody kokosowej. Jej młodsza wersja – malinowo-
różano-fiołkowa – delikatna Daisy Fresh to z kolei starsza siostra Dot. Kropki. Soczystej i bujnej

zamkniętej we flakonie w kształcie… biedronki. Jest jeszcze mandarynkowa Honey z kwiatem

pomarańczy, miodem i wanilią. I męski Bang, który Jacobs reklamował własnym nagim ciałem… A

wam, które podobają się najbardziej?



Od dzisiaj, przez kolejne trzy tygodnie – w poniedziałki będziecie mogły przeczytać o zapachach Marca Jacobsa, za tydzień będą czekały na Was Lole, a na zakończenie Ikon z Jacobsem w roli głównej – niespodzianka! Stay tuned!



zdjęcia: nymag.com, ohnotheydidnt.livejournal.com