Agata
Manosa

Geeks | <b>Karolina.</b>

2014-12-21 - Agata Herbut



Jestem:



Przyznam się, że gdy zobaczyłam to pytanie od Ciebie miałam lekki problem z odpowiedzią.

Mówienie o sobie jest u nas bardzo różnie postrzegane, w końcu trzeba

zachować umiar. Powiem za dużo, wyjdzie, że jestem zapatrzona w siebie i się chwalę. Powiem

za mało, to stwierdzisz, że bez sensu było ją o to pytać, a Twoi Czytelnicy uznają mnie za

skrytego w sobie mruka. Mimo wszystko zrobiłam sobie na kartce listę dobrych i złych cech

charakteru oraz wyglądu i postanowiłam, że w ten sposób najłatwiej będzie odpowiedzieć

wyczerpująco na to pytanie.

Odkąd pamiętam jestem szczupła, wiele osób pisze pod moimi

zdjęciami „przytyj”, „czy ty coś jesz?” itp., a ja naprawdę nie mam problemów z odżywianiem. Moi rodzice

również są szczupli i to im zawdzięczam taką sylwetkę. Moja mama w moim wieku ważyła

mniej ode mnie, więc nic nie poradzę na to ile ważę.

Jestem uparta, uznaję to za pozytywną cechę, dlatego piszę o niej już teraz. Pamiętam jak

zawsze marzyłam o podróży do NY, udało mi się to zrealizować, zapragnęłam być na NYFW-
udało się to zrobić już 2 razy. Gdy pomyślałam o napisaniu książki- od 2 tygodni z dumą widzę

swoje ‚dziecko’ w Empiku na półce. Aż strach pomyśleć co następne wpadnie mi do głowy:)!

Jestem perfekcjonistką. Nie lubię wykonywać rzeczy na pół gwizdka. Gdy się za coś biorę,

konsekwentnie staram się by efekt był jak najlepszy. Wielokrotnie przekonuje się o tym mój

narzeczony, który robi mi zdjęcia na bloga. Gdy zdjęcia mi się nie podobają –

potrafimy powtarzać je nawet 3 razy.

Żeby odpowiedź na to pytanie nie miała 2 stron a4 muszę przejść już do negatywów:

Jestem spóźnialska. Staram się z tym walczyć jak mogę, ale nie bardzo mi to wychodzi. Ciągle

brakuje mi czasu, mimo dobrego rozplanowania.

Jestem niecierpliwa: Lubię widzieć szybko efekty, z tego powodu chociażby nie szyję ubrań,

jak moja mama. Ona ma dryg do takiej żmudnej pracy, a ja niestety nie odziedziczyłam tego

po niej.


Robię:


To co kocham. Największym moim szczęściem jest to, że na co dzień mogę zajmować się tym

co sprawia mi przyjemność, w czym czuję się najlepiej. Nie wyobrażam sobie robić czegoś na siłę.

To musi być niesamowicie frustrujące. Blog jest czymś, co stworzyłam od postaw, co na początku

miało być tylko pasją, czymś w rodzaju pamiętnika. Nie przypuszczałam, że będę go prowadziła

tak długo, byłam pewna, że mój słomiany zapał weźmie górę. Tak jednak się nie stało. Sześć i pół

roku minęło bardzo szybko. Na początku łączyłam pracę w agencji PR­owej z blogiem, jednak po

trzech latach rozwinęło się to na tyle mocno, że blog zaczął zajmować mi coraz więcej czasu.

Pojawiły się pierwsze płatne kampanie, czytelników przybywało. Musiałam zdecydować się co

dalej: postawiłam wszystko na jedną kartę, wybrałam bloga. Opłaciło się. Od ponad 3 lat zajmuję

się tylko nim, z niego się utrzymuję, pasja stała się moją pracą. Przy tym wszystkim udało się

zachować radość z jego prowadzenia. Dalej uwielbiam blogować. To nie jest tak, że robię to tylko

dlatego, że zarabiam na tym. Dzięki temu Czytelnicy widzą w tym prawdziwość i dalej tak licznie

odwiedzają „Charlizkę”.



Inspiruje się:


Jeżeli chodzi o inspirację, zaskoczę Cię. Owszem czerpię ją z prasy, telewizji, internetu, ale

najwięcej dają mi podróże. Jeden dzień w Nowym Jorku działa na mnie bardziej inspirująco

niż przeczytanie 20 modowych magazynów. Możliwość zwiedzania nowych miejsc to

coś najprzyjemniejszego w całym blogowaniu. Dzięki temu ciągle poznaje nowych ludzi,

kultury, zachowania, które potem przekładam na modę. Mam nadzieję, że niebawem znowu

będę mogła się gdzieś wybrać. Już prawie rok nie byłam w moim ukochanym NYC i zaczyna mi

go już za mocno brakować. Ogromne wieżowce, żółte taksówki, mega pozytywnie nastawieni do

świata ludzie. Chyba muszę zakończyć, bo za bardzo się rozmarzę.


Co robić żeby Twoja pasja stała się Twoim życiem?


Nieustannie czerpać z niej radość!!! Jeżeli coś ma cię pochłonąć w 100% to musi to być coś

wyjątkowego, coś co będzie sprawiało, że rano będziesz wstawać z uśmiechem, że wieczorem

mimo całego dnia pracy będziesz w dalszym ciągu mieć masę pozytywnej energii. Coś czym

będziesz w stanie zarażać innych, tak by pokochali to tak jak Ty. W końcu coś, co pozwoli Ci żyć

na odpowiednim dla Ciebie poziomie. I na koniec, coś z czego nie zrezygnujesz mimo

niepowodzeń napotkanych po drodze! Tak stało się u mnie w przypadku bloga i mam

nadzieję, że będzie trwało jeszcze długo, długo.

Karolinę możecie znaleźć tutaj: blog, Instagram, Fb i empik.