Agata
Manosa

Sisley Confort Extrême.

2015-01-05 - Agata Herbut




Kołderka dla skóry – to idealne określenie dla Confort Extrême marki Sisley. Pastelowy róż to dla mnie kolor przyciągający, podświadomie czuję, że kosmetyki do pielęgnacji cery w tym właśnie odcieniu (opakowania) są idealnie otulające i tworzą cudowny kompres dla suchej skóry. W przypadku Confort Extrême nie jest inaczej, znowu miałam nosa!





Confort Extrême to krem odżywczy na dzień,
z formułą przeznaczoną do pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i wrażliwej.
Przesuszone skóry charakteryzują się niedoborem lipidów i wody, który zaburza funkcjonowanie bariery ochronnej,
a na skutek czynników zewnętrznych (warunki pogodowe, stres itp.), lub wewnętrznych (uwarunkowania genetyczne, zmiany hormonalne itp.), są z natury bardzo wrażliwa i wymagają szczególnej opieki.

Synergiczne działanie ekstraktów z solanum, malwy, kwiatu lipy, masła shea i fitoskwalanu stymuluje produkcję lipidów, wzmacnia barierę skórną, łagodzi i zapewnia skórze komfort. Sisley uważa, że dzięki Confort Extrême nasza skóra
będzie odżywiona i wygładzona, nabierze więcej blasku, nawilżona i odzyska
komfort i jędrność. Oprócz tego możemy liczyć na ochronę czyli
zwalczenie skutków niekorzystnych czynników zewnętrznych oraz
odnowiona – dzień po dniu staje się coraz mniej sucha.





Składniki aktywne, które znajdziemy w produkcie to przede wszystkim
masło shea (łagodzi, odbudowuje, odżywia),
olejek rumiankowy (łagodzi),
olejek majerankowy (stymuluje),
olejek szałwiowy (stymuluje),
malwa (nawilża, łagodzi),
drzewo oliwne (nawilża, odżywia),
śliwa (pomaga przywrócić barierę ochronną skóry, zapewnia komfort),
solanum (stymuluje produkcję lipidów),
lipa (łagodzi, wygładza). Przygotujcie się na lekko ziołowy, bardzo przyjemny zapach, bogatą konsystencję oraz niewiarygodną wydajność. O ile „zielonego” zapachu się spodziewałam tak wydajność zaskoczyła mnie wyjątkowo! Krem stosowałam dwa razy dziennie i miałam wrażenie, że nigdy się nie skończy! Dlaczego zdecydowałam się na Confort Extrême? Moja skóra przeszła ostatnio dość dużo – i nie, nie mam tutaj na myśli ciąży/porodu czy nieprzespanych nocy z powodu mikro Zoi. Jakiś czas temu wstrząsnęło mną zatrucie, później dołączyła do tego potężna grypa – odwodnienie, osłabienie ogromnie odbijają się na stanie skóry, same doskonale o tym wiecie. Dodam jeszcze podróże, warunki atmosferyczne i silne przesuszenie witało mnie codziennie rano, codziennie wieczorem żegnało. S u c h o ś ć! Znacie to uczucie, gdy wydaje się Wam, że ktoś Wam zmiął skórę jak chusteczkę? Ja czułam się tak na szczęście tylko przez jakiś czas, Sisley ukoił moją spragnioną nawilżenia skórę i potwierdził, że wszystko, co zawiera element pastelowego, eleganckiego różu jest na wagę złota.






W duecie z olejkiem Black Rose Precious Face Oil (możecie poczytać o nim tutaj) mam wrażenie, że jest w stanie zdziałać cuda i ekstremalnie oraz dogłębnie nawilżyć. Dla mnie jest to idealny produkt na jesień/zimę, świetnie chroni i tworzy delikatny, niemalże niewyczuwalny film. Czuję efekty na swojej skórze i jestem z nim bardzo zadowolona – miękkość, nawilżenie i ochrona. Idealnie!