Agata
Manosa

Guerlain Terracotta Joli Tint oraz Baby Glow.

2015-05-30 - Agata Herbut




Długo zastanawiałam się czy publikować posta o produktach z których jestem średnio zadowolona. Pomyślałam jednak, że kosmetyki, które chcę Wam pokazać nie należą do najtańszych dlatego być może warto przed ewentualnym zakupem sprawdzić jak będą prezentowały się na Tobie. Ja oczywiście tego nie zrobiłam. Markę Guerlain bardzo, bardzo lubię i używam ich specyfików z wielką przyjemnością – aktualnie na przykład jest to baza Meteorites oraz prasowane meteoryty. Dlatego też z bolącym sercem przedstawiam Ci dwa kosmetyki, które niekoniecznie chciałabym mieć w swojej kosmetyczce.




Na Baby Glow czekałam bardzo długo, czytałam mnóstwo opinii według których albo się BG pokochało albo znienawidziło. U mnie nie nastąpiło ani jedno ani drugie. Ten produkt zwyczajnie mi nie odpowiada i nie czuję się w nim dobrze.
„Stop zmarszczkom wywołanym zimowym zmęczeniem. Precz ziemistej cerze – ofierze dni bez słońca. Do widzenia opadniętym rysom, które zdradzają zbyt krótkie noce.
Dom Guerlain stworzył podkład we fluidzie, który daje efekt cery niemowlęcia, podkreślając blask i usuwając oznaki zmęczenia i codziennego stresu. Météorites są tu marką samą w sobie. Baby Glow został sformułowany według technologii Stardust – polimeru, który tworzy światło legendarnych „Meteorytów”. Delikatnie pachnie fiołkiem – kultową nutą pudru Météorites.
Formuła Météorites Baby Glow to istna alchemia technologii nowej generacji – ta mała magiczna tubka spełnia wszystkie nasze marzenia o perfekcji!”
To wszystko w cenie 219 zł za 30 ml (mój odcień to najjaśniejszy). Na mojej twarzy właściwie nie robi nic, spodziewałam się zupełnie czegoś innego – na przykład wyrównania kolorytu, efektu lekkiego glow. Nie widzę go. Jedyne co mi się podoba to zapach, fiołki górą szczególnie wiosną.





Zawód numer dwa czyli Terracotta Joli Teint. Piękne opakowanie, piękne tłoczenie, piękny zapach. Co mi nie pasuje? Cegła na policzkach i trudność w blendowaniu. Minimalna ilość pudru tworzy bardzo mocny efekt na jasnej cerze, który według mnie jest przerysowany.
Odcień, który widzisz na zdjęciach to Clair Brunettes czyli teoretycznie powinien być dla mnie idealny.
” Można go nałożyć z zamkniętymi oczami, dzięki genialnemu projektowi puderniczki: dwa odcienie – jeden ciepły a drugi chłodniejszy – sąsiadują ze sobą w idealnych proporcjach.” Nie można. Puder dostępny w czterech odcieniach w cenie 215 zł.







Na zdjęciach powyżej swatche, Baby Glow na mojej skórze, Joli Tint na moich policzkach oraz obydwa produkty razem.



Miałaś okazję przetestować produkty o których pisałam? A może sama kiedyś zawiodłaś się na produkcie co do którego miałaś spore nadzieje i oczekiwania?