Agata
Manosa

Eduardo Ferreira i ja. O karierze, Instagramie i konturowaniu a’la Kim.

2015-09-11 - Agata Herbut

Środa, godzina 17.30. Centrum Warszawy. Eduardo i ja. Wchodzę, zrzucam kurtkę i mówię „make me beautiful”. Tak, zdecydowanie tak wyglądał początek naszego spotkania. Bardzo chciałam go poznać i porozmawiać, od początku byłam ciekawa drogi, którą wybrał. Ma 52 lata, w wieku 36 postanowił zostać makijażystą. Kocha Lizbonę. Nie ma konta na Facebooku, Instagramie – męczyło go oglądanie kotów, dzieci i tego, co jedzą inni ludzie. Nie uznaje konturowania metodą Kim Kardiashan, jak sam mówi: „zupełnie nie rozumiem tego fenomenu, na szczęście robi się już nieco oldschoolowy i kobiety przestają doklejać sobie kilka warstw”, dużo bliższy jest mu nowszy trend strobing (strobing to metoda makijażu dzięki której nasza cera wygląda na świeżą, wypoczętą i zdrową – ogranicza się właściwie tylko do jednego produktu – rozświetlacza, który aplikujemy w konkretnych miejscach). Ma mnóstwo do powiedzenia, gestykuluje, śmieje się i robi jedne z najlepszych kresek jakie widziałam. Oto i on, Eduardo Ferreira – dyrektor artystyczny i główny wizażysta marki Bobbi Brown.


Największe wyzwanie w Twojej karierze?

To bardzo dobre pytanie, bardzo! Największe wyzwanie? Być sobą, nie zmienić się. Wiesz, dookoła masz mnóstwo tych śmiesznych ludzi, którzy udają kogoś kim nie są – dla mnie najważniejsze jest, abym żył w zgodzie ze sobą.

Gdybyś nie był makijażystą?

Byłbym makijażystą. Opowiem Ci dlaczego. Pracowałem w banku i chyba czułem się z tym całkiem w porządku. Pewnego dnia miałem koszmarny wypadek samochodowy, byłem o włos od śmierci, moja twarz była maksymalnie pokiereszowana. Wyszedłem z tego i doszło do mnie, że gdybym umarł to tak naprawdę moje życie było byle jakie. Chciałem to zmienić. Przez jakiś czas podróżowałem, podziwiałem naturę i kolory – w pewnym momencie dotarło do mnie, że chciałbym malować, poza tym lubię modę więc powinienem być makijażystą. Wróciłem do pracy, złożyłem wypowiedzenie, a znajomym przekazałem informację o zmianach, które zamierzam wprowadzić. Pukali się w czoło, pytali jakie narkotyki zacząłem brać i że poczekają aż przestanę.
To było niesamowite doświadczenie – pozbyłem się kilku fałszywych znajomości, a na mojej drodze pojawiła się zupełnie przypadkiem dziewczyna z Clinique, która powiedziała: „Spodobała mi się Twoja historia, dam Ci pracę”. I tak wszystko się zaczęło.
To było moje przeznaczenie. Wierzę, że jeśli jest Ci coś pisane to cały wszechświat będzie dawał Ci znaki, że właśnie to powinieneś robić w życiu.



Jakie makijaże lubisz tworzyć najbardziej?

Takie, które sprawiają, że kobieta wygląda jakby nie miała nic na sobie, a jednak ma – masz czuć się w nim idealnie, kobieco i pięknie. Oczywiście, czasami robię też szalone makijaże jak np. na Fashion Weekach i czuję się z tym świetnie, ale generalnie uwielbiam takie o których Ci wspominałem.

Trzy ulubione produkty Bobbi Brown bez których nie wyobrażasz sobie make’upu?

Po pierwsze eyeliner w żelu, który jest genialny! Możesz wykonać nim kreskę, rozetrzeć, stworzyć bardzo szybko smokey – eye. Jest bardzo trwały i wygodny w użyciu. Po drugie korektor (aktualnie najnowszy produkt, który właśnie pojawił się w salonach Bobbi Brown czyli połączenie pielęgnacji z makijażem, a nie makijażu z pielęgnacją jak było do tej pory), a po trzecie Smokey Eye Mascara! Najlepsza mascara z jaką pracuję i pracowałem, zresztą sama zaraz zobaczysz na swoich rzęsach (zobaczyłam, jest naprawdę dobra!).


Trzy produkty, które bezapelacyjnie powinny znaleźć się w kobiecej torebce?

Korektor, tusz do rzęs i róż w kremie. Róż możesz użyć zarówno na kości policzkowe jak i wklepać w wargi więc tak naprawdę staje się produktem wielofunkcyjnym.
Te trzy produkty są w stanie zrobić świetny makijaż.

Musisz zdradzić mi jakieś makijażowe triki, chociaż jeden!

Nie rób z siebie kogoś kim nie jesteś. Nie zamaluj swojej twarzy! Nie próbuj kopiować, znajdź własną drogę – również w makijażu.



Siadłam na swoim krześle, popatrzył na mnie i powiedział: Lubisz wyraziste usta, prawda? I kreski. Dobrze czujesz się z podkreślonymi brwiami. Nie zgaduję, patrzę na Ciebie całą – na to co masz na sobie, jaką masz fryzurę, jak się zachowujesz. Dodam od siebie, że na spotkanie przyszłam zupełnie saute, nie miałam na sobie nawet odrobiny makijażu.

O produktach Bobbi Brown zapewne wie wszystko, ale na mnie większe wrażenie wywarł on sam – jako osoba. Mega otwarta, zarażająca swoją pasją. Mój wywiad jest krótki, ale tak naprawdę nie potrzebujesz zadawać więcej pytań.
Zdaję sobie sprawę, że czasami jestem nudna z tym moim uwielbieniem do ludzi i podkreślaniem jak bardzo potrafią mnie inspirować. Znowu będę nudna – Eduardo Ferreira sprawił, że chcę więcej, mocniej i lepiej robić to, co robię.

Ps. Znam sekret idealnej kreski – Eduardo najpierw zaznacza najwyższy punkt na powiece i tworzy szkic. Następnie wypełnia go za pomocą eye – linera w żelu, całość wykonuje super cienkim i precyzyjnym pędzelkiem. Na zakończenie ja i mój makijaż, a właściwie nasz – mój i Eduardo w kilkadziesiąt minut po wykonaniu:


Teraz powinnam poznać samą Bobbi Brown…