Agata
Manosa

Gdzie na „mam dość” weekend w Polsce?

2022-06-07 - Agata Herbut

Czym jest „mam dość” weekend? Oh, każda z nas bardzo dobrze wie! To ten moment, gdy pod skórą czujesz, że jeśli nie opuścisz chociaż na jeden dzień swojej rodziny i otoczenia – eksplodujesz. To ta chwila, gdy najchętniej zaszyłabyś się gdzieś sama albo z przyjaciółką i poświęciła czas tylko sobie. To ten czas w którym masz wszystkiego dość, tak po prostu. Masz prawo tak się czuć i masz prawo dać sobie chwilę przerwy.

Czas to największy luksus więc specjalnie dla Was sprawdziłam trzy miejsca, które idealnie sprawdzą się na taki reset w pojedynkę. To miejsca w których wspaniale się wypoczywa, rozpieszcza podniebienie i odrywa od codzienności.

Hotel w Warszawie

Na początek Warszawa, nawet jeśli w niej nie mieszkacie to może to dobry moment, aby ją odwiedzić? Sheraton Grand Warsaw to hotel, który znajduje się w centrum miasta. Kilka kroków od Placu Trzech Krzyży, kilkanaście niespiesznym spacerem od Łazienek, parę chwil od Parku Sapera w którym jestem prawie codziennie! Dookoła restauracje, kawiarnie, gwar miasta. To nie oznacza jednak, że nie możesz zaszyć się w pokoju, zamówić śniadania do łóżka (śniadania w Sheratonie są doskonałe, wymyśl sobie to na co masz ochotę, a tam to będzie!) i nierobićnic. To Twój czas, wszystkie chwyty dozwolone. W hotelu Sheraton możesz poćwiczyć (wyremontowano właśnie strefę spa), pójść na masaż, zjeść coś pysznego, a wieczorem posiedzieć z lampką wina w lobby. Warto sprawdzać oferty na stronie internetowej Sheraton Grand Warsaw, często pojawiają się atrakcyjne propozycje cenowe! Byłam tutaj zimą z moimi córkami w ramach mikołajkowej niespodzianki, więcej zdjęć możesz zobaczyć tutaj: @agatamanosa

A za oknami Ogród Saski…

Sofitel Warszawa Victoria był na mojej liście od dawna. Pamiętam (sprzed wielu lat) absolutnie wygodne łóżka. Wiesz, takie w których całe ciało się zapada i można totalnie odpłynąć. Nic się nie zmieniło, tym razem miałam podobne odczucia. Co prawda mój pobyt w Sofitel Warszawa Victoria nie obył się w pojedynkę bo zabrałam ze sobą moje dziewczyny, siostrę i jej synka, ale to zupełnie nie zmienia faktu, że było wspaniale. Od czego zacząć? Po pierwsze, od basenu! Moje dzieci za każdym razem swoje hotelowe kroki kierują w jego stronę. Ten w Sofitelu jest jednym z najpiękniejszych w Warszawie i przyznaję: byłam pozytywnie zaskoczona. Myślałam raczej, że będzie to mikro basen w którym zmieszczą się 4 osoby, a okazuje się, że można popływać i nawet się zmęczyć. Po drugie, od otoczenia. W samym sercu miasta, z widokiem na Ogród Saski, w pobliżu Starego Miasta, nieopodal Zachęty – mały spacer po Warszawie sprawi, że pokochacie stolicę! W hotelu znajduje się restauracja i bar, tym razem nie korzystaliśmy z oferty, ale ze śniadań owszem i było przepysznie!

Czy dzieci były zadowolone? Nawet nie pytajcie, ciągle pytają: mamoooo, kiedy znowu nas tam zabierzesz!? W przypadku Sheraton Grand Hotel jest podobnie, co gorsza mieszkamy niedaleko więc niebawem będę musiała omijać szerokim łukiem ulicę Bolesława Prusa 🙂

Zielona oaza 90 km od Warszawy…

To mój trzeci raz w Talarii i nie sądzę, aby był ostatni. Trafnie to miejsce opisała moja siostra „czujesz się trochę jak w domu, trochę jak w hotelu”. Właścicielom i załodze Talarii udało się stworzyć otoczenie w którym po prostu czujesz się dobrze. Zieleń, odgłosy ptaków, rechot żab, leżaki i hamaki rozsiane po całym ogrodzie, a przede wszystkim niemal przez cały rok jest to obiekt tylko dla pań. Basen, świetne masaże (polecam Darka i Dorotę), naprawdę wyjątkowa oferta spa, bardzo dobre jedzenie, nalewki i spokój. Nic nie musisz, wszystko możesz. Ja pozwoliłam sobie na nie posiadanie planu. Co to oznacza? Pierwszy raz zmusiłam się do tego, aby nie rozpisywać w mojej głowie tego o której wstanę, o której pójdę na basen, zjem, co będę robiła. Dzięki temu odpoczęłam tak jak chciałam, tak jak miałam ochotę. Jeśli nie macie auta, z Warszawy możecie dostać się do hotelu pociągiem (wysiadka na stacji Mika) i poprosić o transfer – w miarę możliwości hotel udostępnia taką możliwość. Ah, jeszcze jedna kwestia! Wiecie, że od stu lat nie jem mięsa ani ryb – w Talaria Spa wystarczy dać znać dzień przed przyjazdem o sposobie odżywiania. Będzie czekało na Ciebie coś pysznego i coś więcej niż frytki i camembert (ok, to przytyk do wielu miejsc, gdy po informacji o byciu wege dostawałam frytki i ser, tak wiele, wiele, niekończących się razy…).

Tym postem chciałam dać Wam znać, że wracam do mojego projektu Miejsca! Pokazywałam w nim hotele, fajne przestrzenie, które warto odwiedzić. Stay tuned!